Jak nie nabrać się na promocje i reklamy świąteczne

Jak nie dać się nabrać na promocje świąteczne i reklamy na Boże Narodzenie?

W Święta życzliwi sprzedawcy układają prezenty pod naszą choinką. Tak przynajmniej sugerują bożonarodzeniowe reklamy i promocje świąteczne. Na co należy zwrócić uwagę, wybierając się na świąteczne zakupy?

Z witryn sklepowych wesoło przyglądają nam się czerwononose Mikołaje. Elfy, aniołki i Mikołajki zwinnie lawirują między klientami centrum handlowego, podsuwając im pod nos czekoladki do degustacji. A na środku holu siedzi on – z długą siwą brodą i w czerwonym kubraku, jedyny, najprawdziwszy Święty Mikołaj, który rozdaje grzecznym dzieciom prezenty.

Same sklepy też rozdają prezenty. W pewnym sensie, bo często są to podarunki w stylu „Dostaniesz u nas prezent gratis! Promocją objęte są zakupy powyżej 150 zł.”. Czyli nic nie jest za darmo. Witryny sklepowe uginają się pod świątecznymi promocjami – ogrom przecen może powodować mętlik w głowie. „Ach, jak tanio!” – można pomyśleć i wykupić pół towaru ze sklepu, nie wiedząc nawet kiedy. W końcu wszystko jest potrzebne i jeszcze za pół ceny. Otóż niekoniecznie.

Nie taki Mikołaj święty, czyli ciemna strona promocji świątecznych

Opanujmy ogromną chęć zakupów i spójrzmy podejrzliwym okiem na świąteczne reklamy, zaglądając za makietę wyeksponowaną na wystawie czy na wykrzykniki kolorowych półkach i przyjrzyjmy się produktom samym w sobie.

Pierwsze kuszenie konsumenta

Już przy wejściu witają nas urocze Mikołajki, częstujące smakołykami. Tak naprawdę nie są one jednak tak hojne i nie rozdają słodkości na lewo i prawo z dobroci serca, tylko po to, żeby podsunąć nam produkt dosłownie pod nos. Może wyda nam się apetyczny i postanowimy go kupić? Niedaleko do koszyka…Smutne, ale prawdziwe.

Promocja na święta typu 2w1 – czy zawsze się opłaca?

Wielopaki. Ach, tyle dobrego w cenie jednego. Sprzedawcy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że szczególnie w okresie świąt kupujemy więcej, a dodatkowo w jeszcze większym stopniu kierujemy się emocjami. Zatem, skoro mamy zamiar kupić skarpetki na prezent dla dziadka, a w nasze ręce wpada cały zestaw skarpetek, w którym część z nich jest dołączona w gratisie, to z pewnością skusimy się na taki komplet. Tylko że skarpetki kupione osobno w rzeczywistości mogą być tańsze.

Promocja świąteczna, której naprawdę nie było

Jak wzrokiem sięgnąć, wszędzie wokół widać banery. A na banerach ceny obniżone o 20 – 50%. Tymczasem w rzeczywistości cena produktu albo wcale się nie zmieniła, a tylko obok przekreślono wyższą dla porównania, albo została wcześniej podniesiona, więc w promocji po prostu powraca do swojej normalnej wielkości.

Gwiazdka z gwiazdką – jak nie dać się nabrać na chwilówkę świąteczną?

Świąteczny szał zakupów sprawia czasem, że nasz portfel sam prosi o jakiś prezent. Dlatego firmy pożyczkowe zacierają ręce, wychodząc tej potrzebie naprzeciw, proponując bożonarodzeniowe oferty. Oferty nierzetelnych firm pożyczkowych obfitują w standardowe slogany, zachwalające bezpłatność pożyczki i pokazujące klientowi, że pieniądze niemalże leżą na stole i czekają na niego, a tymczasem niepozorna gwiazdka kieruje nas do nieczytelnego odnośnika. Na tę sytuację zareagował Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który już od dłuższego czasu walczy z tego typu praktykami.

Ustawa zaproponowana przez UOKiK zmusza instytucje finansowe do udzielania konsumentowi wszelkich informacji na temat pożyczki już w reklamie. Co więcej, Urząd będzie mógł zablokować spot do momentu poprawienia w niej wszelkich niezgodnych kwestii. Znikną więc z ekranów teksty napisane małą i nieczytelną czcionką, które zdecydowanie obniżają atrakcyjność oferty, a wszystkie informacje (zarówno te korzystne dla klienta, jak i mniej) będą musiały być wyeksponowane w takiej samej formie. Więcej na ten temat znajdziesz tutaj.

Reklamy świąteczne życzą zdrowych świąt! Czyli gdzie kończy się substytut, a zaczyna lek?

Jednak nie tylko firmy oferujące pożyczki na święta znalazły się na celowniku UOKiK. Wszystkowidzące oczy Urzędu skierowały wzrok także na firmy farmaceutyczne, które reklamują suplementy diety jako leki. W efekcie takich praktyk spora część konsumentów jest przekonana, że biorąc zwykłe „wspomagacze” zdrowia, tak naprawdę leczą się. Firmy upodabniają suplementy do leków ze względów finansowych, które są wtedy niższe z powodu braku konieczności ciągłego nadzorowania działania specyfiku i łatwiejszej rejestracji. Trudno więc powiedzieć, czy to jeszcze substytut, czy to już lek. Przykładem takiego działania jest wykorzystanie w suplementach składnika używanego w lekach, który po nieznacznym obniżeniu dawki może być sprzedawany jako suplement.

Pacjent i tak przyjdzie do apteki – reklamy niedozwolone

Za niezdrową konkurencję został uznany również program lojalnościowy jednej z sieci aptek. Apteki nie mogą się bowiem reklamować, a takie działania, zachęcające klientów do odwiedzenia placówek, zostały uznane za niedozwoloną formę promocji. Więcej na ten temat znajdziesz w tym artykule.

Sprzedawcy przygotowali więc dla nas wiele atrakcji, z tym że dla nich największą atrakcją jesteśmy my i nasz portfel. Warto pamiętać o niedozwolonych formach reklam i być czujnym wobec rzucających się nadmiernie w oczy promocji. Mimo że to wyjątkowy czas – nie pozwalajmy sobie na zapomnienie z powodu magii świąt, bo może nas to słono kosztować.